wtorek, 17 kwietnia 2012

Część 1 "Zaskoczenie"


- Dziś jest dobry dzień, by umrzeć. – szepnęła, a chłodne powietrze pieściło małżowiny uszne. To niewiarygodne jak bardzo była spragniona tej krwi. Ta słodka woń, mieszająca się z zapachem nadmorskich świerków. Dawno nie piła czegoś tak delikatnego, czegoś co tak powoli skapywało na jej język. Aya delikatnie chwyciła rękoma głowę ofiary. Blond włosy były bardzo przyjemne w dotyku, takie cieniutkie, a jak jedwabiste. Niewiele krótsze od jej własnych – kruczoczarnych. Aya popatrzyła na dwie kropki na karku ofiary. Dłuższą chwilę podziwiała delikatnie spływającą krew. Lubiła to. Czasem zdarzało się, że czerwona ciecz przybierała finezyjne kształty, to utknęła na chwilę w dołeczku, to łukiem omijała pieprzyk, to płynęła prosto – wzdłuż szyi i linii prostych pleców. Tu nie było inaczej, krew powoli spływała po dobrze zbudowanych plecach, dzieląc je na dwie symetryczne części. Ciało z reguły powoli sztywniało. Proces był długotrwały, ale Ayi to nie przeszkadzało. Zawsze wybierała miejsca odludne, tak by móc być z ofiarą sam na sam. Dzięki temu mogła się delektować chwilą, tak wspaniałą rozkoszą.  Rozejrzała się uważnie po ślepym zaułku. Jakiś kot przebiegając trącił tekturowe pudełka. Westchnęła i raz jeszcze odgarnęła włosy ofiary. Ślad po wkłuciach jednak zniknął. Aya nerwowo odwróciła głowę ofiary. Szerokootwarte niebieskie oczy patrzyły przenikliwie, a grymas bólu zmienił się w oszczerczy uśmiech.
- Często to mówisz? – zapytała ofiara, powoli rozmasowując sobie  kark. Przestraszona odskoczyła w głąb ślepego zaułka. Ofiara nigdy nie zadawała pytań. Aya po prostu wbijała przydługie kły i spijała sączącą sie pod skórą krew. Piła tak, jak wskazywał puls ofiary. Teraz robiła to samo... Aya szybko analizowała co poszło nie tak, jednocześnie nieufnie cofała się, bardzo ostrożnie przesuwając nogi. Potencjalna ofiara powoli wstała z ziemi. Chłopak stracił na chwilę równowagę, ale szybko ją odzyskał. Był dobrze zbudowanym mężczyzną, nieco niechlujnym. Aya wyprostowała się i delikatnie wyłoniła z cienia, wciąż trzymając się na dystans.
- Czym jesteś? – zapytała, próbując powstrzymać drżący głos. Zawsze, ale to zawsze gdy coś ją zaskoczyło ton jej głosu diametralnie się zmieniał.  Z maksymalnie opanowanego, nadzwyczaj spokojnego,  wręcz powodującego wrażenie niepokoju w drżący, wysoki, irytująco wwiercający się w ucho. Nie znosiła tego, ale była to jej pozostałość po poprzednim życiu. Po życiu sprzed przemiany.
- Czymś na wzór człowieka – odpowiedział spokojnie. Aya cofnęła się o  krok. Była raczej nieufna, szczególnie teraz, gdy do Green Village napłynęło więcej dziwnych stworzeń, których ras nawet nie znała.  Nie miała mentora, nie wiedziała gdzie go szukać, przez co jej wiedza była ograniczona jedynie do tego, co zdołała zaobserwować. Ponadto wolała trzymać się z daleka od skupiska wampirów. Nie do końca wiedziała czym jest i w jaki sposób mogą zareagować na nią inni.
- Czyli? – zapytała znowu, próbując panować nad głosem.  Chłopak otrzepał spodnie, poprawił koszulkę z napisem „Tomorrow never dies” i powoli ruszył w jej kierunku. Aya odskoczyła. Irytował ją. Nie chciała bawić się w kotka i myszkę, szczególnie ze świadomością, że to właśnie ona mogłaby być „myszką”.
-Gwiazdą rocka. – Teraz już była pewna, że gdyby tylko miała dokąd uciec zrobiłaby to, zamiast prowadzić tę głupią dyskusję. Nie wiedziała niestety kim jest ów chłopak i co potrafi. Ona, sama w sobie potrafiła niewiele – nie potrafiła chodzić po ścianach i skakać wysoko w powietrze. Jej jedyną umiejętnością było picie krwi i szybkość. Chociaż, gdy chodziło o  istoty z nierzeczywistego świata zostawało jej jedynie spijanie krwi.
- Mhm... – mruknęła, a chłopak pojawił się tuż przed nią. Był ponad głowę wyższy, a gdy delikatnie się nad nią pochylał sprawiał wrażenie jeszcze bardziej rozbudowanego. Aya nie potrafiła ocenić jego zapachu ani wieku. Woń słodkiej krwi mieszała się  z cytrusowym zapachem perfum. Dłonie wydawały się być szorstkie i stare, jednak twarz była nieskazitelnie gładka. Gdy tak pochylał się nad nią niepokój Ayi odpływał. Wciąż do głowy napływały jej negatywne myśli, jednak  równie szybko rozpływały się. Aya wiedziała, że to co dzieje się teraz z jej umysłem działa tylko na jej niekorzyść. Przeciwnik miał przewagę nie tylko w posturze, ale też w zdolnościach. Wiedziała, ze potrafi panować nad jej nastrojem. Nie podobało jej sie to już chwilę po tym, jak niepokój odpływał coraz bardziej wraz z każdym jego krokiem ku niej. Musiała się skupić, i to bardzo. Delikatnie odwróciła głowę w bok.
- Piorun.
- Co? – zapytała zaskoczona, a chłopak w tym czasie zdjął swoje dłonie z jej ramion.
- Tak mam na imię. Piorun. Jestem ze wschodniej Europy. Wiek chyba nie ma znaczenia w tych kręgach, nie sądzisz? – delikatnie cofnął się. Wiedział, że Aya się go boi, wiedział, że ma ogromną przewagę, więc może pozwolić sobie na oddalenie się i wdanie w dłuższą rozmowę.
- Mhm, tak tak.
- A ty?
- Co ja?
- Imię wampirzyco?
- Aya. Aya Ueto. Nie jestem wampirem, znaczy nie do końca.
- Ale będziesz.
- Nie wiem – Aya spuściła głowę. Naprawdę nie wiedziała, kiedy będzie wampirzycą w pełni i czy to w ogóle kiedykolwiek nastąpi. Nie urodziła się martwa, po prostu taka się stała. Nie pamięta nawet tego momentu dokładnie. – Według wierzeń mojego dziadka ciężko powiedzieć czym jestem. – powiedziała zgodnie z prawdą. Dziadek często opowiadał jej o wampirach i ich odmianach. Pół życia spędził na ich poszukiwaniu i badaniu starych ksiąg o dziwnych nazwach i oprawach. Miał masę notatek o nich, schowanych w starym rozpadającym się kredensie. Kiedyś w tym samym kredensie babcia trzymała porcelanę, taką na specjalne okazje, ale potem się rozwiedli i babcia zabrała ją ze sobą do Seulu.  
- Skąd jesteś?
- Korea. – Chłopak wzruszył ramionami. Strzepnął kurz z najbliższego pudełka po szklanych butelkach i usiadł na nim, krzyżując nogi. Potem wyprostował się i wyciągnął ręce wysoko w górę. Przekrzywił głowę i delikatnie mrużąc oczy odezwał się.
- Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy. Z reguły nie atakuję dziewczyn. Poza tym na samo wspomnienie twojej przerażonej miny sumienie nie pozwala mi na bycie złym na ciebie.
- Słucham?
- Próbowałaś mnie zabić.
- Polowałam – szepnęła Aya i znów próbowała cofnąć się o krok. Pierwszy raz od dłuższego czasu wdała się z kimś w dyskusję. W dodatku z kimś, z kogo chwilę wcześniej planowała wypić krew.
- Marna jesteś. – chłopak wstał, znów otrzepał ubranie i wyprostował się. Chwilę później zaczął nerwowo przeczesywać włosy i rozglądać się w koło. – Nie było tu ze mną takiego małego psa? – Aya rozejrzała się zdezorientowana. Chłopak wydawał jej się naprawdę dziwny. Mówił co mu ślina na język przyniosła, ale przede wszystkim długo milczał, a jednak przyjmował taką pozycję, że nie mogła po prostu uciec. Paradoks.  – Znów go zgubiłem. – Piorun zaczął klepać się po czole. Rękaw prawej ręki delikatnie mu opadł ukazując tatuaż. Była to litera P zaplątana w koło. Koło, które kończyło się pogrubioną strzałką.
- Kim jesteś?  - zapytała nieco pewniej. 


 P.S. Witam wszystkich czytelników, mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej. Mam też nadzieję, że nie zniechęcają Was błędy interpunkcyjne i pozornie wampiryczny temat. Pozdrawiam gorąco!
Maktake

15 komentarzy:

  1. och tak tak tak! coś o wampirach (ew. wampiro-podobnych). przeczytałam tylko fragment, i dzisiaj niestety nie dam rady dokończyć, ale dodaję do obserwowanych i do zakładek, wrócę jutro, przeczytam i napiszę jakiś treściwy komentarz!
    btw w wolnej chwili zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nic nie szkodzi, witaj, fajnie, że jesteś :) obserwuj mój blog to będziemy na bierząco!
    hm w sumie nie wiem nic o Tobie ani o treści Twojego bloga... może na początek napiszesz coś o tym?

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm brzmi intrygująco.... czekam na dalszy ciąg w takim razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koreańskie nazwiska sa jednosylabowe, więc w teorii Ueto może być, aczkolwiek brzmi troszkę za bardzo "japońsko" jak na Koreę, natomiast imona w Korei są już dwusylabowe, więc Aya (co też brzmi za bardzo z japońskiego), przynajmniej samo, być nie może. Chociaż myślę, że prościej byłoby Ci zmienić narodowość bohaterki, niż jej imię i nazwisko... Pewnie obejrzałaś dużo więcej anime/dram japońskich, niż koreańskich, więc proponuję bazować na niejako "znanym" gruncie :). Takie błędy rzeczowe imho rażą o wiele bardziej niż interpunkcja.
    Opowiadanie zapowiada się na połączenie Pamiętników Wampirów ze Zmierzchem i nie wiem którego się bardziej boję (i nie wiem czy jest jakaś różnica, co pamiętniki to przecież zmierzch zmieszany z paroma innymi tworami), na razie kompletnie do mnie nie przemawia, jedyne czym mnie zainteresowałaś, to właśnie ten mash up z imionami - bo Piorun to przecież polskie słowo, a Polska w Europie wschodniej nie jest. Jeżeli oczywiście chłopak z Polski nie jest, to myślę, że konsekwentnie powinnaś się trzymać oryginalnej pisowni jego imienia, albo, gwoli konsekwencji, przetłumaczyć też imię głównej bohaterki :) na pewno jeszcze do Ciebie zajrzę, bo jestem ciekawa jak rozwiążesz te kwestię - czy może też to zignorujesz :)
    pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. ach, zapomniałam - przez brak entera po "-z Korei" wydaje się, że mówi to Piorun

    OdpowiedzUsuń
  6. brzmi ciekawie!:)) lubię czytać historię o wampirach:))
    czekam na dalszą część!:) dodaję się do obserwowanych żebyś miała większą motywację do pisania!:) i w wolnej chwili zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Imiona japońskie, motyw Zmierzchu...połączenie dwóch rzeczy, które lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. dobra, fajnie, że się nie obraziłaś, tylko mi po ludzku odpowiedziałaś :) pozdrawiam Cię serdecznie i chętnie poczytam dalej, zainteresowałaś mnie - chcę się dowiedzieć jak to się wszystko wyjaśni ;). Zwracam honor, bo te imiona wzięłam za brak znajomości tematu/zwykła pomyłkę, a okazuje się, że to ja byłam w błędzie :)
    Co do odpowiedzi na blogu - najlepiej by było, jakbyś odpowiadała mi u siebie, aktualnie nie korzystam z ani jednego z tych moich dwóch, przez co nie za często na nie wchodzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc w internecie trzeba być nastawionym na pozytywne i negatywne komentarze i pouczające też, więc nie było o co się obrażać ;) Cieszę się, że za bardzo się nie zniechęciłaś i mam nadzieję, że zajrzysz żeby zobaczyć czy poradziłam sobie m.in. z imionami ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Czekam na następną część!:) zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. życzę powodzenia, będę wpadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. z dużym opóźnieniem spowodowanym ogromnym "nie chce mi się" do wszystkiego, dodaję obiecany KONKRETNY komentarz:
    może mam już wypaczone myślenie po przeczytaniu całej masy i książek oscylujących w tej tematyce, ale jestem na 95% przekonana, że Piorun i Aya będą parą, a przynajmniej bliskimi przyjaciółmi. to znaczy, to by było dość typowe.
    nie wiem dalej, jak definiować kreatury - jako wampiry, czy jako coś zbliżonego do tej rasy, ale tego się dowiem zapewne.
    mogłoby być nieco dłuższe, na te 3 strony (pisane Arialem 10-11px) w Wordzie, no ale wydaje mi się, że ten pierwszy rozdział to swojego rodzaju bardzo bogaty w akcję prolog.
    nie przyczepiam się do stylistyki ani nic, bo właściwie nie ma tutaj takich błędów, które rzucałyby się jakoś bardzo w oczy, a to w sumie i tak duży plus, bo często czytając opowiadania na blogach widywałam surowe posty, tj. bloggerka otwiera edytor, pisze rozdział i publikuje, bez chociażby przejrzenia tego, co wcześniej naskrobała.
    i czekam do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  12. hmm... jesteś nauczycielką polskiego?
    co do długości - akurat o tym coś wiem. mam jeszcze na komputerze 2-3 rozdziały swojego "najświeższego" (zaczętego kilka miesięcy temu i nieskończonego oczywiście) opowiadania. swojego czasu publikowałam je na blogu i jeden z komentarzy leciał jakoś: "zaczyna się super, ale za długie i nie chce mi się czytać". cool.

    OdpowiedzUsuń
  13. ważne, aby nie odstawiać głupot typu krótki rozdział pisany dużą czcionką, aby zajmował więcej miejsca lub też mega długi, pisany czcionką 8px (z tym przypadkiem się akurat spotkałam, niestety właścicielka zamknęła blog, a pisała dobrze).
    swoją drogą, co skłania Cię do pisania opowiadania o tej tematyce? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. właściwie, to od razu piszesz w Wordzie (lum czymkolwiek innym), czy wpierw odręcznie, a dopiero później przepisujesz na komputer?

    OdpowiedzUsuń